Od miesięcy z pierwszych stron gazet nie schodzi temat katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Z naszych najnowszych informacji wynika jednak, że latający pojazd prezydenta Kaczyńskiego był nie tyle samolotem, co dyskiem. Po katastrofie Tu-154 Rosjanie zrobili mu bowiem defragmentację, a to można robić tylko dyskom.

Może zamiast narzekać, powinniśmy się cieszyć, że go nie sformatowali?
Lapsus nadesłał Ziomuś. Dziękujemy!
2 komentarze:
Delegacja leciała latającym dyskiem.
"(...)Rosjanie zrobili mu bowiem defragmentację, a to można robić tylko dyskom."
Przed postawieniem takiej tezy, wpierw należałoby wykazać, że techniczne słownictwo dotyczące badania przyczyn katastrof lotniczych nie używa takiego pojęcia. Co nie jest wykluczone, jako że słowo oznacza tylko składanie z części w całość, zaś słownictwo techniczne często jest kalką językową z technicznego angielskiego.
Prześlij komentarz