7 kwi 2009

Jacek Kurski szefem PZU

Czytając tekst na portalu Gazeta.pl, nagle okazało się, że Jacek Kurski pełnił funkcję prezesa PZU, o czym nie wiedzieliśmy, tkwiąc w błędzie. Oświadczył tak Jaromir Netzel, z którym, pełniąc ową funkcję, poseł Kurski się kontaktował, namawiając do złego.

W dodatku pełniąc funkcję, Kurski z Netzlem kontaktował się wielokrotnie. Coś strasznego!

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

zerkam na tego bloga "zawodowo" i tylko zawodowo, bo przyjemności z tego nie ma żadnej. to nie jest śmieszne, na siłę humorystyczny styl tekstów jest nieciekawy i aseksowny, a wyłapywanie błędów, które są specyfiką dziennikarstwa internetowego i w związku z innym niż papierowy "systemem produkcyjnym" nie mam możliwości ich wyeliminowania, są dla mnie tylko i wyłącznie głosem frustrata (frustratki?), który bardzo by chciała pracować w takim onecie czy gazecie.pl. Cóż, cytując piłkarskiego pokera, "pani nie. jeszcze długo, długo nie".

co do postu pod którym się wpisuję, słowa następujące po "OŚWIADCZAM", do których czepia się autor bloga, to OLBRZYMIA wpadka redakcji Gazeta.pl, która wiernie przytoczyła oświadczenie Netzla. Przecież to Gazeta oświadcza i jeszcze na swojej stronie. Ech, żałość.

red.

Red Aktor pisze...

czuję się wywołany do tablicy... chyba muszę - choć średnio mi się chce - na ten anonimowy elaborat odpisać.

po pierwsze primo - jest nas troje frustratów: dwie frustratki i jeden frustrat, czyli ja.

po drugie primo - dzięki bogu (a także partii, mamusi, tatusiowi i pozostałym) wszyscy mamy dobre redaktorskie posadki i nie płaczemy (a raczej nawet cieszymy się), że nie pracujemy w takim onecie czy innej gazecie.pl.

po trzecie primo - żaden "system produkcyjny" nie usprawiedliwia robienia błędów. dziennikarz internetowy też musi umieć pisać. trochę inaczej, trochę szybciej, ale też poprawnie i do rzeczy. poprawnie powinna się też wypowiadać pani w spożywczym, pan policjant i pani księgowa. i pan prezes.

po czwarte primo - autor bloga, 1/3 owego sfrustrowanego tercetu, czyli ja, nigdzie w komentowanym wpisie nie napisał, że wpadka leży po stronie redakcji portalu Gazeta.pl. jeżeli cytat jest dosłowny, błąd popełnił prezes Netzel i z niego należy się śmiać. bo, jak już wspominałem, również pan prezes nie powinien robić błędów.

Red Aktor pisze...

jeszcze jedna rzecz - dzięki numerowi IP anonimowość anonimowego krytyka (krytyczki?) naszego bloga szybko się skończyła. już rozumiem tak zajadłą obronę niechlujnego dziennikarstwa internetowego.

netname: GWNET
descr: Agora SA
descr: Publisher of Gazeta Wyborcza
address: Czerska 8/10
address: 00-732 Warszawa

cieszę się, że każą Wam tu zaglądać. zaglądajcie "zawodowo" częściej, może będziecie mniej byków sadzić!

Anonimowy pisze...

pytanie do ktosia z Agory: co to jest "aseksowny"?

Anonimowy pisze...

1. podpisałem się red., więc dałem do zrozumienia, że jestem z branży. Nie ma różnicy, czy stąd, czy stamtąd. I nie pisałem tego "w obronie" artykułu, który ukazał się akurat w "moim" portalu. Tym bardziej nie broniłem zajadle ;)
Ujawnianie zaś danych użytkownika, który sobie tego nie życzy (a tak należy rozumieć anonimowe wpisywanie się) pozostawię bez komentarza. Rozumiem, że zabolało, a to jest akt "zemsty" :)

2. wydaje mi się, że w pierwotnej formie post ten brzmiał odrobinę inaczej ;) (to ad '4)

3. ad trzecie primo - praca redaktora internetu polega na wyłapywaniu błędów post factum, bo nie ma na to czasu wcześniej i tylko o to mi chodzi. Nie ma systemu ani osoby, które wyeliminowałyby robienie błędów. Polowanie na nie, żeby znaleźć je szybciej niż redakcja uważam za śmieszne i zdania nie zmienię. Ton w jakim utrzymujecie Wasze "demaskatorskie" wpisy ukazujące "niechlujność" i inne przymioty redakcji portali internetowych pogłębia tę żałość. Ale niczego Wam nie zabraniam, wyraziłem swoją opinię, która najwyraźniej czekała na jakiś impuls, żeby się ujawnić :) Reakcja na moje słowa przywodzi mi na myśl przysłowie o nożycach i stole.

Na tym kończę, do dyskusji już nie wrócę, bo śledzę was poprzez kanał RSS, więc do komentarzy (i ogólnie na stronę) nie zaglądam.

pozdrawiam

PS1 Każemy to my, a nie nam ;)

PS2 do ktosia pytającego http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2438346

Red Aktor pisze...

ad 1. nie zrozumiałem tego red. bo jednak na tym blogu red. to jesteśmy my, a wszyscy inni to są raczej czyt. :-)
można występować anonimowo i sobie nie życzyć, jednak jak się po nas tak jeździ w ramach obowiązków służbowych, można by jednak odkryć przyłbicę.

ad 2. klnę się na najgrubsze dzieła ortoepiczne, że żadnych zmian we wpisie nie wprowadzałem. wygląda obecnie tak samo, jak w chwili dodania.

ad 3. jeżeli nikt nie sprawdza tekstów przed wrzuceniem na stronę, to może warto zatrudniać do pisania osoby z jakimś wykształceniem, niegłupie i tak dalej? zresztą w pewnym internetowym medium, w którym zdarzyło mi się pracować, jednak sprawdzano i wiem, że sprawdza się tam nadal. wiele błędów i niedorzeczności dzięki temu się wyłapuje. warto!

Paweł pisze...

Może to jego tekst jednak i na przykład po raz kolejny tu trafił :-)

Maciek pisze...

Cóż, cytując robin hooda facetów w rajtuzach: "dzień zaczął mi się dobrze, wypróżniłem się".