Znany aktor, Tomasz Stockinger*, po pijanemu spowodował wypadek. Potem uciekł. Dopiero po udany pościgu wyjaśniło się dlaczego miał w wydychanym powietrzu 2,5 promila alkoholu. Ponoć się wyjaśniło, ale w tekście jakoś nie ma odpowiedzi. Na szczęście my ją znamy - Tomasz Stockinger miał 2,5 promila alkoholu, bo pił!
Nie wiemy, co pił, ale mógł to być sok z gumijagód albo inny czarodziejski eliksir. Stockinger dokonał bowiem po nim rzeczy pozornie niemożliwej - jechał seatem, a zderzył się fordem. Niestety dziennikarze nie wyjaśniają mechanizmu tej sztuczki.

Gdyby zderzył się audi... ale fordem? Naprawdę nie wiemy, jak dokonał tego, że jego pojazda w trakcie zderzenia zmieniła markę.
* - Na razie można używać nazwiska, bo Tomasz Stockinger nie ma postawionych zarzutów i w dodatku jest osobą publiczną.
4 komentarze:
Osoba publiczna osobą publiczną, ale pamiętacie, jak swego czasu wszyscy w głowę zachodzili, jak nazywa się mąż Aleksandry Jakubowskiej, niejaki Maciej J., gdy postawiono mu zarzuty.
LukasK
ja tam wolę starszą historię, ze Sławomirem W., synem byłego prezydenta.
chociaż nowsza, z Mirosławem H., synem polskiego kosmonauty, też daje radę.
Otylia J. polska pływaczka i mistrzyni olimpijska tez jest dobra. :-) Swoją drogą ciekawe, czy kiedyś ktoś to ureguluje, bo ukrywanie tożsamości w takim wypadku do czasu prawomocnego wyroku jest kretynizmem :-)
myślę, ze w tym przypadku do postawienia zarzutów nie dojdzie, bo wg. przytoczonej gazety, pan Stockinger był prowadzony przez jakąś kobietę ("ranna została kierująca nim kobieta"). A więc to jej wina!
Prześlij komentarz